Pokolenie Gen Z ma dość AI. Nie wybiorą Twojej firmy?

AI w marketingu rozwija się szybciej niż zaufanie odbiorców

Środowisko sztucznej inteligencji rozwija się w tempie, którego dawniej nie potrafiliśmy sobie wyobrazić. Co chwilę pojawiają się nowe narzędzia, opcje i aktualizacje. Młode pokolenie korzysta z nich bardzo chętnie, czy to w nauce, pracy, czy codziennym życiu. Lecz gdy spojrzymy nie na to, jak młodzi sami z nich korzystają, ale na to, jak reagują na marki, które opierają swoją komunikację na treściach i materiałach graficznych generowanych przez algorytm, ulotkach, plakatach, banerach, postach w social mediach, grafikach czy całych stronach internetowych, to sytuacja zmienia się diametralnie.

Czy jeśli napiszę Wam tu i teraz wprost, że pokolenie Gen Z ma już serdecznie dość pstrokatych, jednolitych i bezdusznych tworów AI, które właściciele firm próbują im wciskać na każdym kroku jako reklamę swoich produktów czy usług, to przesadzę?

Z całą stanowczością: nie. I aby nie być gołosłownym, mam na to oficjalne liczby i rzetelne statystyki.

Gen Z coraz częściej nie ufa reklamom tworzonym przez AI

Gen Z nie jest już tylko obojętne wobec tego zjawiska. Coraz częściej po prostu czuje zmęczenie i nieufność. Według badania IAB oraz Sonata Insights ze stycznia 2026 roku, noszącego znamienny tytuł „The AI Ad Gap Widens”, aż 39 proc. przedstawicieli tego pokolenia deklaruje negatywny lub raczej negatywny stosunek do reklam tworzonych przez sztuczną inteligencję. To niemal dwukrotnie więcej niż wśród millennialów.

Co znamienne, jedynie 45 proc. całej grupy Gen Z i millennialów czuje się „bardzo lub raczej pozytywnie” wobec takich kreacji. Marketerzy tymczasem żyją często w zupełnie innym świecie. Są przekonani, że odsetek ten sięga aż 82 proc. Ta głęboka przepaść w postrzeganiu powiększyła się w ciągu zaledwie roku z 32 do 37 punktów procentowych i, jak się zdaje, wciąż się pogłębia.

Idźmy dalej, bo te same badania pokazują, że pokolenie Z znacznie częściej niż starsze grupy opisuje marki sięgające po sztuczną inteligencję w reklamach jako „nieautentyczne” – 30 proc., „oderwane od rzeczywistości” – 26 proc. i „nieetyczne” – 24 proc. Nie widzą w tym oszczędności czasu. Widzą lenistwo i brak szacunku. Kiedy reklama, ulotka czy strona www wygląda na wygenerowaną w kilka sekund, jest idealnie gładka, bez jednej niedoskonałości, bez śladu ludzkiej intencji, to po prostu ją omijają. Albo, co gorsza, tracą zaufanie do całej marki.

„AI-bland” design i problem z autentycznością

Doświadczenia z UX i UI tylko pogłębiają ten rozdźwięk. Gen Z, wychowane na TikToku, Instagramie i Discordzie, ma w tym niemal szósty zmysł. Oni od razu wyczuwają, gdy interfejs jest taki typowo „AI-bland”. Wszystko, przynajmniej na pierwszy rzut oka, jest technicznie poprawne, ale zimne, bez duszy. Brakuje tego nieuchwytnego vibe’u, przez który człowiek chce zostać na stronie chwilę dłużej i po prostu pooglądać.

Kiedy strona czy aplikacja jest zbyt idealna, zbyt gładka i zbyt przewidywalna, od razu pojawia się nieprzyjemne wrażenie, że nikt tak naprawdę nie włożył w nią serca. A serce, jak się zdaje, patrząc na te wszystkie liczby, ku zaskoczeniu wielu osób wciąż pozostaje tym, czego to pokolenie szuka najbardziej.

Dlatego tak chętnie sięgają po UGC, czyli treści tworzone przez zwykłych ludzi. Bo tam, nawet jeśli coś jest niedoskonałe, czuć autentyczność. Bo tam jest ludzka ręka.

Co to oznacza dla firm korzystających z AI w marketingu?

Podsumowując, jeśli używasz AI do tworzenia marketingu w swojej firmie, zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, czy nie przesadzasz. Bo w istocie, jak się zdaje, Gen Z nie boi się AI jako narzędzia. Oni boją się jego nadmiaru w tym, co ma ich przekonać do zakupu. I coraz wyraźniej dają znać: wolą zapłacić za coś, co dotknęło ludzkiej ręki, niż dostać za darmo idealnie wygenerowaną iluzję.

Potrzebujesz pomocy marketingowej? Umów się z nami na darmową konsultację!

Kontakt